spopielam,
kominami pogwizdując radośnie,
wiatr przeciąga leniwie,
ptaszki na niebiosach
śmieci
też zbieram
butelki i papiery
aluminium i szmaty
patrzę
bez luster
podziwiam
przesiewam
ich
westchnienia na róże,
szepty, spojrzenia i rzęs trzepotanie
obściskiwania
też lubię
wierzę, choć
obnosić nie ma co
wino rozlane
a chleb za drogi
---
zvd