czasem już nie chce
podnieść się
kiedy świt jak kamień i mech na nim
zmierzch
widokówki wracają
bez adresu i nadawcy
ja pod kamieniem
dotykam wewnętrznej części
pustego pudełka
otwieram oczy
sen mój widzę
jak dogania stopy
przez końce palców
przepływa niecierpliwa rzeka
widzę jak szarpie nurt
przenika mnie wyżej
wciąż wyżej
do nieba
---
zvd