pająk nie śpiesznie wciąga sufit,
sąsiad kaloryferem obrzuca ciszę
pierwszej żony
zamykam oczy
szron pod powiekami
trawi Chardonnay
twarze mijają -
- w cieniu - latarni
miłość
światło przetyka
witryny
wystrojonych manekinów
nie sięgając cieniem
za rogiem
liberie w przyklękach
jak napiwki -
- prawą dłonią w serce
zmęczony
pawia ogon maluje
drżącymi dłońmi
na drzwiach kościoła
wiruje wciąż i wciąż
bez kluczy i domu
starsza pani z balkonu
krzyżując nienawiść
opluwa puste doniczki
śmieje się, ramionami oplatając,
gwiazdki z nieba
---
zvd