przygarnąć
cierń ten
jednym tchem
opleciony wokół ramion
cierpliwy tak
jak znamię snu
na palcach lewej dłoni
skowyczące cichutko
od świtu
---do mnie
------zimny dotyk
gasnący wiatr
sieci dławią się w bezruchu
wpatrzone w drogę
z uporem
wypowiadają w połowie
martwe już zaklęcia
malują się obrazy
przez progi domów
w których nigdy
nie mieszkałem
i nigdy
już
nie zamieszkam
trzy kroki w tył
i jeden zmierzch
którego
nie było
---
zvd